Witajcie kochane Directioners! Oto moje pierwsze imaginy na tym blogu, mam nadzieję, że nie zanudzą Was na śmierć i może nawet będziecie tu co jakiś czas zaglądać (: Enjoy **;
‘Córciu! Zbieraj się, już czas!’ usłyszałaś z korytarza. To mama wołała
cię, byś wstała; wyjeżdżaliście bowiem na wakacje do Australii. Ty bardzo
cieszyłaś się ów wyjazdem, bowiem jeszcze nigdy nie byłaś za granicą, co
dopiero mówić o locie samolotem! Byłaś bardzo podekscytowana, dlatego w 15
minut wykonałaś wszystkie poranne czynności, które normalnie zajmują ci około
godziny. Zeszłaś na dół, zjadłaś śniadanie, następnie pożegnałaś się ze
wszystkimi plakatami One Direction znajdującymi się w twoim pokoju i wyszłaś
wraz z rodzicami z domu.
Lot minął spokojnie. Rozpakowaliście się w hotelu, trochę odpoczęliście,
po czym poszliście na plażę by się zrelaksować. W pewnym momencie twój tata
wysłał cię do pobliskiej budki z lodami, byś kupiła sobie cos na ząb. Gdy do
niej dotarłaś, zobaczyłaś strasznie długą kolejkę. Postanowiłaś jednak
zaczekać. Stanęłaś za ostatnią osobą. Przyjrzałaś jej się trochę i zauważyłaś,
iż był to dość wysoki chłopak, o ciemniejszej niż twoja karnacji, kto wie, czy
nie w podobnym do ciebie wieku. Miał na szyi ręcznik. Bardzo chciałaś, aby
tajemniczy nieznajomy się odwrócił, gdyż byłaś ciekawa, jak wygląda jego twarz.
Kwadrans
później…
Kolejka co
prawda trochę się skróciła, lecz wciąż stało przed tobą kilka osób. Słońce
paliło niemiłosiernie. Nagle poczułaś, że ogarnia cię jakaś dziwna słabość, a
przed oczyma zaczęło robić ci się ciemno. Usiadłaś powoli na piasku, ponieważ
poczęłaś się chwiać. Zaczęłaś głęboko oddychać, myślałaś, że ci przejdzie, ale
niestety, nic to nie dało, na dodatek zaczęło ci szumieć w głowie ‘o matko, co
się dzieje?’ powiedziałaś do siebie (po polsku) łapiąc sie za głowę. Wtem
chłopak stojący przed tobą odwrócił się w twoją stronę, widząc, że coś jest nie
tak, pospiesznie przykucnął i spytał ‘co się stało?’, zdołałaś tylko wybąkać
(już po angielsku) ‘jest mi słabo i szumi mi w głowie’, na to mulat podał ci
butelkę wody, którą akurat trzymał w ręce ‘masz, napij się, powinno zrobić ci
się lepiej’ wzięłaś od niego napój, po kilku łykach istotnie, wszystko zaczęło
wracać powoli do normy. Zorientowałaś się, iż nieznajomy trzyma cię w swoich
dość umięśnionych ramionach tak, abyś nie straciła równowagi. Poczułaś się dość
nieswojo, ale zarazem bardzo przyjemnie.
Po kilku
minutach wszystkie dziwne objawy przeszły. Zapytałaś się więc chłopaka, jak ma
na imię.
Z: jestem
Zayn- odpowiedział.
Wtedy coś
tobą wstrząsnęło, doznałaś szoku trwającego ułamek sekundy, w tym czasie
spojrzałaś pospiesznie na ręce, które cię podtrzymywały i gdy ujrzałaś znajome
tatuaże byłaś już pewna: to był Zayn Malik z One Direction! Ten chłopak,
którego biografię znałaś na pamięć wraz z różnymi szczegółami, wielbiłaś co dzień
jego wizerunek na plakatach wiszących nad twoim łóżkiem i piszczałaś, gdy tylko
zobaczyłaś go w telewizji. Nie mogłaś uwierzyć, że to właśnie twój idol
uratował cie od pewnego zemdlenia, a tym samym od obciachu przed całą plażą.
Chciałaś krzyczeć ze szczęścia, ale w mig przypomniałaś sobie, że takie
zachowanie tylko szybko go odstraszy. Postanowiłaś więc zachować zimną krew i w
miarę możliwości maksymalnie się wyluzować. Twoje rozmyślanie przerwał głos.
Z: A jak ty się nazywasz?- spytał z anielskim
uśmiechem na twarzy.
T: Mam na
imię [t.i.]- odpowiedziałaś również się uśmiechając, jednak z wrażenia nie
mogłaś opanować do końca swego głosu, który nieco ci się zatrząsł.
Z: co się
dzieje, wystraszyłem cię?- zapytał zmartwiony chłopak.
T: nie, to
znaczy… em…- zaczęłaś się jąkać rozglądając się tym samym dookoła, dawałaś
znaki Zaynowi, że wolałabyś pogadać z nim w bardziej odosobnionym miejscu. Na
szczęście on szybko zorientował się, o co chodzi i odeszliście nieco od budki z
lodami. Wtedy kontynuowałaś swą wypowiedź- jestem Directionerką z Polski, a
teraz właśnie przeżywam szok, bo w życiu nie spodziewała się, by cię tu
spotkać, nawet nie wiesz, jaka jestem właśnie szczęśliwa!- gdy skończyłaś
mówić, miałaś łzy w oczach, a Zayn uśmiechnął się w jeszcze piękniejszy sposób,
niż poprzednio i przytulił cię mocno do swego umięśnionego torsu.
Z: no tak,
teraz wiem, dlaczego tak się zestresowałaś, dotychczas pewnie widziałaś mnie
tylko w tv lub gazetach, spokojnie, zaraz się przyzwyczaisz (;
T: właśnie
spełnia się moje największe marzenie- wymamrotałaś tuląc się do Malika.
Z: moje
również- wyszeptał chłopak, na co odsunęłaś się od niego na chwilę i zdziwiona
spytałaś:
T: jak to?
Przecież przytulasz fanki prawie każdego dnia..
Z: owszem,
ale dzisiaj przytulam kogoś wyjątkowego, czuję to.
T: Zayn,
jesteś bardzo miły, ale właściwie mnie nie znasz, wiesz tylko, jak mam na imię
i skąd pochodzę (:- odpowiedziałaś oczarowana.
Z: wiem,
widzę cię po raz pierwszy, ale to nie oznacza, że nigdy się już to nie
powtórzy- odparł.
T: nie… nie
wiem… nie wiem, co powiedzieć…- łzy zaczęły spływać ci po policzkach
Z:
przepraszam, ze przeze mnie jesteś w takim stanie, nie chciałem tego- Zayn
zaczął delikatnie ocierać ci łzy.
T: to łzy
szczęścia, po prostu odebrało mi mowę z wrażenia (;- odpowiedziałaś lekko się
uśmiechając.
Z: no
dobrze, ale nie płacz już (: pierwszy raz w życiu widzę tak piękną dziewczynę, poczułem
do ciebie coś od momentu, kiedy zobaczyłem, że jest z tobą nienajlepiej, jesteś
cudowna i nie muszę cię dobrze znać, aby to wiedzieć- szeptał patrząc prosto w
twoje [kolor twoich oczu] oczy. Ty również wpatrywałaś się w jego zjawiskowo
brązowe oczyska otoczone przez długie, gęste rzęsy. Tonęłaś w ich otchłani,
zrobiło ci się ciepło na sercu, a gdy usłyszałaś, co Zayn do ciebie powiedział
jedynym, co mogłaś zrobić, to uśmiechnąć się szeroko.
Z: bardzo
mi się podobasz [t.i.].
T: ty też zawsze mi się podobałeś, tylko nigdy
nie wierzyłam, że doczekam chwili, gdy będę ci to mówić- odparłaś, po czym
chłopak przytulił cię ponownie. Gdy juz odkleiliście się od siebie, nagle
zadzwonił twój telefon- to rodzice zaczęli się martwić.
T: będę
musiała do nich niestety wracać- ze smutkiem spuściłaś głowę.
Z: hej-
Zayn podniósł delikatnie twoją brodę- przecież się chyba jeszcze spotkamy, co?
(:- zaśmiał się, po czym dodał smutniejszym juz tonem- no, chyba że nie chcesz...
T: pewnie,
że chcę- odpowiedziałaś pospiesznie.
Z: zostaw
mi więc swój numer, a przyrzekam, że się do ciebie odezwę- odrzekł podając
tobie swojego IPhone’a, byś wpisała numer. Gdy to już zrobiłaś, jeszcze raz
zatopiłaś się w ramionach przystojniaka, po czym zaczęłaś się od niego oddalać
w stronę miejsca, gdzie rozłożyłaś się wraz z rodzicami.
Z: zaczekaj
[t.i.]!- usłyszałaś za plecami. Odwróciłaś się, a Zayn podbiegł do ciebie i
czule cię pocałował, lekko przyciskając do siebie twoją talię, błądząc swymi
rękoma po twoich plecach. Poczułaś się jak w niebie i gdyby chłopak cię nie
podtrzymywał, ponownie wisiałaby nad tobą groźba zemdlenia, lecz tym razem nie
z powodu słońca, a z wrażenia.
Z: do
zobaczenia ma piękna księżniczko *;
T: do
zobaczenia- odpowiedziałaś machając delikatnie na pożegnanie, następnie
odeszłaś.
Po tym niesamowitym cudzie, jaki cię spotkał wróciłaś do rodziców,
wszystko (no, może prawie d;) im opowiedziałaś, oni oczywiście nie uwierzyli ci
do końca stwierdzając, że ów chłopak był pewnie bardzo podobny do Zayna.
Jeszcze tego samego wieczoru przyszedł do ciebie sms:
‘Spotkamy
się jutro o 13 w kawiarni niedaleko twojego hotelu? (:
Śpij słodko
prześliczna [t.i] x’
Oczywiście
odpowiedziałaś twierdząco, a twoi rodzice przekonali sie, że nie kłamałaś.
Tak oto
zaczęła się historia magicznej miłości dwojga nastolatków, która przetrwała na
zawsze.
.png)
OMG *.* cudny .. Będzie 2 część ? ;> zapraszam do nas na imaginy :D
OdpowiedzUsuń