Ze swoją najlepszą
koleżanką od dawna planowałyście wyjazd do Londynu. Przez ponad rok
zbierałyście na ten cel środki, wyszukałyście sobie świetny pensjonat w samym
centrum miasta. Kupiłyście bilety lotnicze, umówiłyście się, jakie rzeczy
weźmiecie ze sobą w podróż- jednym słowem wszystko było dopięte na ostatni
guzik. Wystarczyło tylko jakoś wytrwać do wakacji. Czułyście, że będzie to
wycieczka waszego życia, bowiem marzyłyście o obejrzeniu stolicy Anglii,
wszystkich zabytków, jakie się tam znajdują, poza tym, z ów miastem
nierozerwalną więź tworzył boy band kochany przez was z całego serca- One
Direction.
Gdy
wreszcie zadzwonił ostatni dzwonek, wpadłyście w euforię- za dwa dni
leciałyście na wakacje! Ale nie jakieś tam zwykłe wakacje- chodziło o miesiąc w
LONDYNIE!
Dzień odlotu…
Dotarłyście wreszcie na lotnisko.
Byłyście bardzo zestresowane, bo po raz pierwszy w życiu leciałyście samolotem.
Do tego dochodziło również niezwykle denerwujące zachowanie waszych rodziców;
mamy co chwila oblewały się łzami, polecały wam ubierać się stosownie do
pogody, nie zapominać o regularnych posiłkach, a ojcowie natomiast
przestrzegali przed zabawami w klubach oraz deklarowali, iż jeden wasz telefon
sprawi, że z miejsca po was przyjadą i zabiorą z powrotem do domu.
Gdy zajęłyście swoje miejsca w
samolocie, mogłyście dopiero spokojnie porozmawiać:
- Boże, nie mogę się doczekać, w
końcu lecimy do Londynu!- powiedziała podekscytowana [imię twojej koleżanki].
- Ja też! Tylko boję się, że „w razie
czego” zabraknie nam języka w gębie!- odparłaś równie pobudzona.
- Spokojnie! O to się nie martw
[twoje imię]! Przecież z angielskiego nikt w klasie nie był od nas lepszy! (;-
pocieszyła cię koleżanka.
- Masz rację, ale mi chodzi o trochę
inną sytuację…- odpowiedziałaś tajemniczo.
- Niby jaką?- spytała [i.t.k.].
- Em… no bo wiesz… będziemy
sobie…umm… w tym Londynie… no i… no i ten…- zaczęłaś się jąkać mając
równocześnie jednoznaczny uśmiech na twarzy.
- Ahahaha! :D Wiem, o co ci chodzi!-
przerwała [i.t.k.]- ale raczej nie spotkamy chłopaków z 1D! Londyn to bardzo
duże miasto, raczej mało prawdopodobne, że na nich wpadniemy! (: Oczywiście,
byłoby świetnie, ale wiesz.. trzeba być realistką (;
- Ja tam mam nadzieję, o!- zaczęłaś-
może to mało prawdopodobne, ale przecież nie niemożliwe! (:
W Londynie…
Miasto spodobało się wam już od
pierwszego dnia. Zakwaterowanie spełniało wszystkie wasze oczekiwania, no, może
wyłączając fakt, iż obiad i kolację musiałyście zorganizować we własnym
zakresie, ale jak się później okazało, nie było to problemem, bowiem ok. 500
metrów od pensjonatu znajdował się duży hipermarket TESCO. Nawet pogoda, zwykle
deszczowa, teraz dopisywała. Krótko mówiąc, było doskonale- temperatura wahała
się pomiędzy 24- 26˚C, a wy cieszyłyście się wspaniałym
urlopem, codziennie zwiedzając atrakcje stolicy Anglii. Po dwóch tygodniach
znałyście już dosyć dobrze centrum miasta.
Pewnego dnia postanowiłyście, że na
obiad ugotujecie sobie „coś polskiego”, a mianowicie bigos. Poszłyście więc od
TESCO, aby kupić wszystkie potrzebne produkty.
- Ok, w takim razie ty poszukaj tego,
czego potrzebujemy do bigosu, a ja rozejrzę się za jakimiś słodyczami na
dzisiejszy wieczór przy imaginach (;- usłyszałaś od [i.t.k.] (imaginy
czytałyście co drugi dzień- od momentu zostania Directioners był to wasz zwyczaj).
- Dobra- odpowiedziałaś i ruszyłaś w
stronę działy warzywnego, by poszukać kapusty. Znalazłaś odpowiednie stoisko,
jednak pod tabliczką z wizerunkiem kapusty znajdowała się sałata. Zaczęłaś
grzebać w sałatach z nadzieją, że może nieszczęsna kapusta jest schowana gdzieś
głębiej. To jednak nie zdało się na wiele. Wtedy nagle usłyszałaś za plecami:
- Szukasz kapusty?- przestałaś
grzebać w zielono listnych warzywach i ogarnęło cię dziwne uczucie- znałaś ten
głos. Odwróciłaś się…, a wtedy o mały włos nie dostałaś zawału. Przed tobą stał
sam Harry Styles z anielskim, szerokim uśmiechem na twarzy oraz kapustą w ręku!
Kiedy tak stałaś (oczywiście cała akcja nie trwała nie wiadomo jak długo,
jednakże ja mam za zadanie przedstawić tobie szczegóły :D), poczułaś, ze
wszystko podchodzi ci do gardła, które w tym samym czasie jakby się zaciska.
Nie mogłaś dokładnie opisać swego stanu, ponieważ sama nie wierzyłaś, że oto
teraz, tu, w zwykłym sklepie, stoi przed tobą chłopak, którego wizerunek
wielbiłaś każdego dnia, którego znałaś tylko z massmediów, wreszcie, o którym
czytałaś te wszystkie fan fictions, w większości w wydaniu dirty! W końcu
jednak zdołałaś jakoś wydusić z siebie kilka słów:
- Tak… erm… dokładnie takiej… uh…
potrzebuję…
- Przepraszam, że wprawiłem cię w
zakłopotanie- zmieszał się chłopak, po czym podał ci kapustę i powiedział swym
jak zwykle spokojnym, głębokim głosem- jestem Harry- następnie oczarował cię
ponownie swoim promiennym uśmiechem. Zobaczenie tego na żywo nie mogło się
równać nawet z filmikami w full HD; szczerze mówiąc, sama dziwiłaś się sobie,
ze byłaś jeszcze w stanie w ogóle prosto stać po takim czymś. Jednak cały czas
jakaś cudowna siła jakby podtrzymywała cię w miejscu, nie pozwalając upaść,
dodatkowo ucisk w gardle zdawał się być nieco lżejszy.
- Wiem (:- odpowiedziałaś lekko się
uśmiechając- ja jestem [t.i.]
- [t.i.]? Bardzo ładne imię, nie
słyszałem takiego jeszcze… mam wrażenie, że nie jesteś stąd…- Hazz kontynuował
konwersację.
- Jestem z Polski, przyjechałam tu z
moją koleżanką na wakacje- odpowiedziałaś jeszcze trochę trzęsącym się głosem.
- Z Polski? Słyszałem o tym kraju,
mamy tam niedługo jechać…- zaczął chłopak.
- O Boże, naprawdę?! (:- nie mogłaś
uwierzyć własnym uszom. Jednakże w tym samym momencie doszło do ciebie, że
wobec zaistniałej sytuacji, nie możesz pozwolić sobie na niekryty fangirling.-
Uhm… przepraszam… chciałam tylko powiedzieć, że… erm…, że bardzo się cieszę z
tego powodu…- wyjąkałaś.
- Nic się nie stało C;- odparł Harry,
po czym dodał- widzę, że jesteś fanką One Direction (;
- Tak… wielką fanką, zarówno ja, jak
i moja koleżanka… dlatego właśnie teraz trochę trzęsie mi się głos (: Widzę
ciebie po raz pierwszy w życiu i muszę powiedzieć, że na żywo wyglądasz jeszcze
lepiej, niż na zdjęciach (:- instynktownie przygryzłaś dolną wargę; zawsze tak
robiłaś, kiedy się stresowałaś.
- Dziękuję- odpowiedział Harold, po
czym wpatrując się wnikliwie w [kolor twoich oczu] oczy, nieco zciszonym głosem
kontynuował- jeżeli już weszliśmy na temat wyglądu, muszę ci powiedzieć, że… że
jesteś…erm…jesteś bardzo ładna… Przepraszam za moją śmiałość, ale czuję, iż
muszę cię o tym poinformować (;- odparł znacząco.
Jedyne, na co teraz było cię stać, to
oblanie się purpurą i odpowiedzenie z szerokim uśmiechem na ustach- Awww…
dziękuję Harry!- w tym momencie zobaczyłaś, jak [i.t.k.] nadchodzi z górą
słodyczy (płatki Cini- minis zasłaniały jej twarz) i mówi:
- No, teraz jesteśmy wyposażone na
kilka wieczorów :D
- Hazza obejrzał się, po czym spytał-
[t.i.], to jest ta twoja koleżanka? (:
- Tak… odparłaś śmiejąc się, gdyż od
razu po tym, jak Styles przemówił, [i.t.k.] upuściła z wrażenia wszystkie
słodycze na ziemię. Jej również było ciężko przyzwyczaić się do faktu, iż tym
razem ma przed oczyma prawdziwego Harry’ego, a nie tylko wytwór jej bujnej
wyobraźni. Kiedy Hazz pomógł jej pozbierać wszystkie artykuły z ziemi,
zaczęliście wszyscy rozmawiać, nie obyło się też bez autografów i wspólnych
zdjęć. Potem uznaliście, że trochę głupio tyle czasu stać o gadać w dziele
warzywnym, toteż wpadłaś na pewien pomysł:
- Harry, może…, jeśli oczywiście masz
czas i chęci…, wpadniesz do nas na obiad, a właściwie pomożesz nam go zrobić?
C;
- Byłoby świetnie!- dodała [i.t.k.].
- Myślę… myślę, że to super pomysł!-
odparł zadowolony 18- latek. Kupiliście więc potrzebne produkty, następnie zaś
Hazz podwiózł was swym czarnym Range Roverem do pensjonatu.
- To co właściwie gotujemy?- spytał
chłopak.
- Bigos- odpowiedziałaś z dumą.
- Co to bigos?- Harry zrobił zdziwioną
minę, przez co doznałaś uderzenia gorąca (w końcu to sam Styles- NA ŻYWO ;D).
Na szczęście dość szybko się otrząsnęłaś.- Bigos to taka nasz polska potrawa, w
skład której wchodzi głównie kapusta- nie będę ci mówić o szczegółach, jak
spróbujesz, na pewno ci zasmakuje (:- Zabraliście się do gotowania. Cała wasza
trójka bawiła się doskonale, a ty zaobserwowałaś, że chłopak wysyła tobie co
jakiś czas różne sygnały mówiące o tym, ze bardzo mu się podobasz. Był w tym
mistrzem, bowiem działał w taki sposób, by [i.t.k.] nie poczuła się
niezręcznie. Nagle jego komórka zaczęła dzwonić. Kiedy wyjmował ją z prawej
kieszeni spodni zauważyłaś, że na ekranie wyświetla się zdjęcie Zayna. Harry
kulturalnie przeprosił ciebie i twoją koleżankę, po czym udał się do innego
pokoju, by odebrać połączenie.
- [i.t.k.]! Czy ty wiesz, kto do
niego właśnie dzwoni?!- szeptałaś na maxa nakręcona.
- [t.i.], nie wiem, ale póki co nie
może do mnie nadal dojść fakt, iż on tu w ogóle jest, rozmawia z nami i… robi
bigos!:D Pomyśl, ten boski Harry Styles z plakatów, filmików i imaginów kroi z
nami kapustę!!! To się nie dzieje naprawdę!
- Też nie mogę w to uwierzyć! Ale
słuchaj najlepszego! On teraz rozmawia z ZAYNEM!!!- twoje podekscytowanie
sięgało zenitu.
- CO?!!! O mój Boże!!!- zaczęła [i.t.k.],
lecz nie zdołała dokończyć swej wypowiedzi, ponieważ do kuchni wparował Styles:
- [i.t.k.], [t.i.], mam do was
pytanie…
- Słuchamy- odparłyście zgodnie.
- Czy Zayn może tu również wpaść?
Przydałby mu się mały chill out- dokończył Curly-headed.
- Oczywiście; no pewnie; świetny
pomysł!- wołałyście jedna przez drugą.
- Dobra. W takim razie będzie tu za
kilka minut- powiedział zadowolony Haroldo, po czym wszyscy zabraliście się
ponownie do gotowania.
W pewnym momencie rozległ się dzwonek
do drzwi, który zwiastował przybycie kolejnego przystojniaka. [i.t.k.]
pospieszyła do przedpokoju, aby mu otworzyć i pomimo tego, że z nerwów o mało
nie zemdlała (nie można się jej dziwić, w końcu zobaczyła MALIKA na żywo! :D),
Zayn, podobnie jak Hazza tobą, był nią naprawdę oczarowany.
Bigos się gotował, a wy mieliście
czas, by spokojnie porozmawiać. Wypytałyście chłopaków o wszystkie szczegóły
dotyczące 1D, jakie kiedykolwiek zaprzątały wam głowy. Potem, wiadomo, znów
zaczęliście się wygłupiać. Podczas jednej z zabaw poczułaś czyjąś ciepłą dłoń
na swojej. To był Harry. Złapał cię przypadkowo, jednak nie odsunął się zaraz-
został w tej samej pozycji, wciąż trzymając twoją rękę. Nagle ścisnął ją trochę
mocniej i pociągnął cię do pokoju obok.
- O co chodzi?- spytałaś lekko
zdezorientowana, ale Styles nie odpowiadał. Wiercił tylko swoimi dużymi,
zielonymi oczyma w twoich oraz złapał cię za obie ręce. Zostaliście tak chwilę
wpatrując się w siebie nawzajem, po czym on zaczął powoli zbliżać swoją twarz
do twojej. Na początku byłaś tym wszystkim onieśmielona, lecz ni opierałaś się
mu zaczynając robić to samo. W końcu wasze usta zetknęły się. Harry pieścił
delikatnie twoje wargi. Czułaś się jak w
niebie- był bardzo czuły i zmysłowy. Nadal nie odrywając się od ciebie,
owinął ręce wokół twej talii, lekko cię głaszcząc. Ty położyłaś dłonie na jego
umięśnionym torsie, czując bicie jego serca. Chciałaś, by ten moment trwał
wiecznie. Po kilku minutach Harry skończył jednak swe „zabiegi” i nie
spuszczając z ciebie wzroku wyszeptał:
- Kocham cię [t.i.]- następnie wtulił
się w twoje ciało i mówił dalej- wiem, to brzmi niezbyt mądrze, bo przecież
poznaliśmy się kilka godzin temu w sklepie. Ale od samego początku coś we mnie
drgnęło, stwierdziłem, że muszę z tobą porozmawiać, potem stawałaś mi się coraz
bliższa, a teraz mam wrażenie, jakbym znał cię od lat!
- Harry… ja…- zaczęłaś- ja… nie chcę…
nie chcę, żebyś myślał, że to przez to, iż jesteś sławny, ale…, ale… też mi się
bardzo podobasz, również się w tobie zakochałam, musisz tylko pamiętać, że nie
kocham twoich pieniędzy i wykreowanej przez media osobowości, a Ciebie… Kocham
cię, Harry!
Staliście jeszcze przez jakiś czas
przytuleni do siebie, natomiast, gdy wróciliście do [i.t.k.] i Zayna,
zobaczyliście, jak ta dwójka namiętnie się całuje. Byli szczęśliwi, dokładnie
tacy, jak wy.
Wobec tego, co przed chwilą się
wydarzyło, bigos odszedł w zapomnienie…
.gif)
.png)