sobota, 20 października 2012

Harry


Ze swoją najlepszą koleżanką od dawna planowałyście wyjazd do Londynu. Przez ponad rok zbierałyście na ten cel środki, wyszukałyście sobie świetny pensjonat w samym centrum miasta. Kupiłyście bilety lotnicze, umówiłyście się, jakie rzeczy weźmiecie ze sobą w podróż- jednym słowem wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wystarczyło tylko jakoś wytrwać do wakacji. Czułyście, że będzie to wycieczka waszego życia, bowiem marzyłyście o obejrzeniu stolicy Anglii, wszystkich zabytków, jakie się tam znajdują, poza tym, z ów miastem nierozerwalną więź tworzył boy band kochany przez was z całego serca- One Direction.
            Gdy wreszcie zadzwonił ostatni dzwonek, wpadłyście w euforię- za dwa dni leciałyście na wakacje! Ale nie jakieś tam zwykłe wakacje- chodziło o miesiąc w LONDYNIE!
Dzień odlotu…
Dotarłyście wreszcie na lotnisko. Byłyście bardzo zestresowane, bo po raz pierwszy w życiu leciałyście samolotem. Do tego dochodziło również niezwykle denerwujące zachowanie waszych rodziców; mamy co chwila oblewały się łzami, polecały wam ubierać się stosownie do pogody, nie zapominać o regularnych posiłkach, a ojcowie natomiast przestrzegali przed zabawami w klubach oraz deklarowali, iż jeden wasz telefon sprawi, że z miejsca po was przyjadą i zabiorą z powrotem do domu.
Gdy zajęłyście swoje miejsca w samolocie, mogłyście dopiero spokojnie porozmawiać:
- Boże, nie mogę się doczekać, w końcu lecimy do Londynu!- powiedziała podekscytowana [imię twojej koleżanki].
- Ja też! Tylko boję się, że „w razie czego” zabraknie nam języka w gębie!- odparłaś równie pobudzona.
- Spokojnie! O to się nie martw [twoje imię]! Przecież z angielskiego nikt w klasie nie był od nas lepszy! (;- pocieszyła cię koleżanka.
- Masz rację, ale mi chodzi o trochę inną sytuację…- odpowiedziałaś tajemniczo.
- Niby jaką?- spytała [i.t.k.].
- Em… no bo wiesz… będziemy sobie…umm… w tym Londynie… no i… no i ten…- zaczęłaś się jąkać mając równocześnie jednoznaczny uśmiech na twarzy.
- Ahahaha! :D Wiem, o co ci chodzi!- przerwała [i.t.k.]- ale raczej nie spotkamy chłopaków z 1D! Londyn to bardzo duże miasto, raczej mało prawdopodobne, że na nich wpadniemy! (: Oczywiście, byłoby świetnie, ale wiesz.. trzeba być realistką (;
- Ja tam mam nadzieję, o!- zaczęłaś- może to mało prawdopodobne, ale przecież nie niemożliwe! (:
W Londynie…
Miasto spodobało się wam już od pierwszego dnia. Zakwaterowanie spełniało wszystkie wasze oczekiwania, no, może wyłączając fakt, iż obiad i kolację musiałyście zorganizować we własnym zakresie, ale jak się później okazało, nie było to problemem, bowiem ok. 500 metrów od pensjonatu znajdował się duży hipermarket TESCO. Nawet pogoda, zwykle deszczowa, teraz dopisywała. Krótko mówiąc, było doskonale- temperatura wahała się pomiędzy 24- 26˚C, a wy cieszyłyście się wspaniałym urlopem, codziennie zwiedzając atrakcje stolicy Anglii. Po dwóch tygodniach znałyście już dosyć dobrze centrum miasta.
Pewnego dnia postanowiłyście, że na obiad ugotujecie sobie „coś polskiego”, a mianowicie bigos. Poszłyście więc od TESCO, aby kupić wszystkie potrzebne produkty.
- Ok, w takim razie ty poszukaj tego, czego potrzebujemy do bigosu, a ja rozejrzę się za jakimiś słodyczami na dzisiejszy wieczór przy imaginach (;- usłyszałaś od [i.t.k.] (imaginy czytałyście co drugi dzień- od momentu zostania Directioners był to wasz zwyczaj).
- Dobra- odpowiedziałaś i ruszyłaś w stronę działy warzywnego, by poszukać kapusty. Znalazłaś odpowiednie stoisko, jednak pod tabliczką z wizerunkiem kapusty znajdowała się sałata. Zaczęłaś grzebać w sałatach z nadzieją, że może nieszczęsna kapusta jest schowana gdzieś głębiej. To jednak nie zdało się na wiele. Wtedy nagle usłyszałaś za plecami:
- Szukasz kapusty?- przestałaś grzebać w zielono listnych warzywach i ogarnęło cię dziwne uczucie- znałaś ten głos. Odwróciłaś się…, a wtedy o mały włos nie dostałaś zawału. Przed tobą stał sam Harry Styles z anielskim, szerokim uśmiechem na twarzy oraz kapustą w ręku! Kiedy tak stałaś (oczywiście cała akcja nie trwała nie wiadomo jak długo, jednakże ja mam za zadanie przedstawić tobie szczegóły :D), poczułaś, ze wszystko podchodzi ci do gardła, które w tym samym czasie jakby się zaciska. Nie mogłaś dokładnie opisać swego stanu, ponieważ sama nie wierzyłaś, że oto teraz, tu, w zwykłym sklepie, stoi przed tobą chłopak, którego wizerunek wielbiłaś każdego dnia, którego znałaś tylko z massmediów, wreszcie, o którym czytałaś te wszystkie fan fictions, w większości w wydaniu dirty! W końcu jednak zdołałaś jakoś wydusić z siebie kilka słów:
- Tak… erm… dokładnie takiej… uh… potrzebuję…
- Przepraszam, że wprawiłem cię w zakłopotanie- zmieszał się chłopak, po czym podał ci kapustę i powiedział swym jak zwykle spokojnym, głębokim głosem- jestem Harry- następnie oczarował cię ponownie swoim promiennym uśmiechem. Zobaczenie tego na żywo nie mogło się równać nawet z filmikami w full HD; szczerze mówiąc, sama dziwiłaś się sobie, ze byłaś jeszcze w stanie w ogóle prosto stać po takim czymś. Jednak cały czas jakaś cudowna siła jakby podtrzymywała cię w miejscu, nie pozwalając upaść, dodatkowo ucisk w gardle zdawał się być nieco lżejszy.
- Wiem (:- odpowiedziałaś lekko się uśmiechając- ja jestem [t.i.]
- [t.i.]? Bardzo ładne imię, nie słyszałem takiego jeszcze… mam wrażenie, że nie jesteś stąd…- Hazz kontynuował konwersację.
- Jestem z Polski, przyjechałam tu z moją koleżanką na wakacje- odpowiedziałaś jeszcze trochę trzęsącym się głosem.
- Z Polski? Słyszałem o tym kraju, mamy tam niedługo jechać…- zaczął chłopak.
- O Boże, naprawdę?! (:- nie mogłaś uwierzyć własnym uszom. Jednakże w tym samym momencie doszło do ciebie, że wobec zaistniałej sytuacji, nie możesz pozwolić sobie na niekryty fangirling.- Uhm… przepraszam… chciałam tylko powiedzieć, że… erm…, że bardzo się cieszę z tego powodu…- wyjąkałaś.
- Nic się nie stało C;- odparł Harry, po czym dodał- widzę, że jesteś fanką One Direction (;
- Tak… wielką fanką, zarówno ja, jak i moja koleżanka… dlatego właśnie teraz trochę trzęsie mi się głos (: Widzę ciebie po raz pierwszy w życiu i muszę powiedzieć, że na żywo wyglądasz jeszcze lepiej, niż na zdjęciach (:- instynktownie przygryzłaś dolną wargę; zawsze tak robiłaś, kiedy się stresowałaś.
- Dziękuję- odpowiedział Harold, po czym wpatrując się wnikliwie w [kolor twoich oczu] oczy, nieco zciszonym głosem kontynuował- jeżeli już weszliśmy na temat wyglądu, muszę ci powiedzieć, że… że jesteś…erm…jesteś bardzo ładna… Przepraszam za moją śmiałość, ale czuję, iż muszę cię o tym poinformować (;- odparł znacząco.
Jedyne, na co teraz było cię stać, to oblanie się purpurą i odpowiedzenie z szerokim uśmiechem na ustach- Awww… dziękuję Harry!- w tym momencie zobaczyłaś, jak [i.t.k.] nadchodzi z górą słodyczy (płatki Cini- minis zasłaniały jej twarz) i mówi:
- No, teraz jesteśmy wyposażone na kilka wieczorów :D
- Hazza obejrzał się, po czym spytał- [t.i.], to jest ta twoja koleżanka? (:
- Tak… odparłaś śmiejąc się, gdyż od razu po tym, jak Styles przemówił, [i.t.k.] upuściła z wrażenia wszystkie słodycze na ziemię. Jej również było ciężko przyzwyczaić się do faktu, iż tym razem ma przed oczyma prawdziwego Harry’ego, a nie tylko wytwór jej bujnej wyobraźni. Kiedy Hazz pomógł jej pozbierać wszystkie artykuły z ziemi, zaczęliście wszyscy rozmawiać, nie obyło się też bez autografów i wspólnych zdjęć. Potem uznaliście, że trochę głupio tyle czasu stać o gadać w dziele warzywnym, toteż wpadłaś na pewien pomysł:
- Harry, może…, jeśli oczywiście masz czas i chęci…, wpadniesz do nas na obiad, a właściwie pomożesz nam go zrobić? C;
- Byłoby świetnie!- dodała [i.t.k.].
- Myślę… myślę, że to super pomysł!- odparł zadowolony 18- latek. Kupiliście więc potrzebne produkty, następnie zaś Hazz podwiózł was swym czarnym Range Roverem do pensjonatu.
- To co właściwie gotujemy?- spytał chłopak.
- Bigos- odpowiedziałaś z dumą.     
- Co to bigos?- Harry zrobił zdziwioną minę, przez co doznałaś uderzenia gorąca (w końcu to sam Styles- NA ŻYWO ;D). Na szczęście dość szybko się otrząsnęłaś.- Bigos to taka nasz polska potrawa, w skład której wchodzi głównie kapusta- nie będę ci mówić o szczegółach, jak spróbujesz, na pewno ci zasmakuje (:- Zabraliście się do gotowania. Cała wasza trójka bawiła się doskonale, a ty zaobserwowałaś, że chłopak wysyła tobie co jakiś czas różne sygnały mówiące o tym, ze bardzo mu się podobasz. Był w tym mistrzem, bowiem działał w taki sposób, by [i.t.k.] nie poczuła się niezręcznie. Nagle jego komórka zaczęła dzwonić. Kiedy wyjmował ją z prawej kieszeni spodni zauważyłaś, że na ekranie wyświetla się zdjęcie Zayna. Harry kulturalnie przeprosił ciebie i twoją koleżankę, po czym udał się do innego pokoju, by odebrać połączenie.
- [i.t.k.]! Czy ty wiesz, kto do niego właśnie dzwoni?!- szeptałaś na maxa nakręcona.
- [t.i.], nie wiem, ale póki co nie może do mnie nadal dojść fakt, iż on tu w ogóle jest, rozmawia z nami i… robi bigos!:D Pomyśl, ten boski Harry Styles z plakatów, filmików i imaginów kroi z nami kapustę!!! To się nie dzieje naprawdę!
- Też nie mogę w to uwierzyć! Ale słuchaj najlepszego! On teraz rozmawia z ZAYNEM!!!- twoje podekscytowanie sięgało zenitu.
- CO?!!! O mój Boże!!!- zaczęła [i.t.k.], lecz nie zdołała dokończyć swej wypowiedzi, ponieważ do kuchni wparował Styles:
- [i.t.k.], [t.i.], mam do was pytanie…
- Słuchamy- odparłyście zgodnie.
- Czy Zayn może tu również wpaść? Przydałby mu się mały chill out- dokończył Curly-headed.
- Oczywiście; no pewnie; świetny pomysł!- wołałyście jedna przez drugą.
- Dobra. W takim razie będzie tu za kilka minut- powiedział zadowolony Haroldo, po czym wszyscy zabraliście się ponownie do gotowania.
W pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi, który zwiastował przybycie kolejnego przystojniaka. [i.t.k.] pospieszyła do przedpokoju, aby mu otworzyć i pomimo tego, że z nerwów o mało nie zemdlała (nie można się jej dziwić, w końcu zobaczyła MALIKA na żywo! :D), Zayn, podobnie jak Hazza tobą, był nią naprawdę oczarowany.
Bigos się gotował, a wy mieliście czas, by spokojnie porozmawiać. Wypytałyście chłopaków o wszystkie szczegóły dotyczące 1D, jakie kiedykolwiek zaprzątały wam głowy. Potem, wiadomo, znów zaczęliście się wygłupiać. Podczas jednej z zabaw poczułaś czyjąś ciepłą dłoń na swojej. To był Harry. Złapał cię przypadkowo, jednak nie odsunął się zaraz- został w tej samej pozycji, wciąż trzymając twoją rękę. Nagle ścisnął ją trochę mocniej i pociągnął cię do pokoju obok.
- O co chodzi?- spytałaś lekko zdezorientowana, ale Styles nie odpowiadał. Wiercił tylko swoimi dużymi, zielonymi oczyma w twoich oraz złapał cię za obie ręce. Zostaliście tak chwilę wpatrując się w siebie nawzajem, po czym on zaczął powoli zbliżać swoją twarz do twojej. Na początku byłaś tym wszystkim onieśmielona, lecz ni opierałaś się mu zaczynając robić to samo. W końcu wasze usta zetknęły się. Harry pieścił delikatnie twoje wargi. Czułaś się jak w  niebie- był bardzo czuły i zmysłowy. Nadal nie odrywając się od ciebie, owinął ręce wokół twej talii, lekko cię głaszcząc. Ty położyłaś dłonie na jego umięśnionym torsie, czując bicie jego serca. Chciałaś, by ten moment trwał wiecznie. Po kilku minutach Harry skończył jednak swe „zabiegi” i nie spuszczając z ciebie wzroku wyszeptał:
- Kocham cię [t.i.]- następnie wtulił się w twoje ciało i mówił dalej- wiem, to brzmi niezbyt mądrze, bo przecież poznaliśmy się kilka godzin temu w sklepie. Ale od samego początku coś we mnie drgnęło, stwierdziłem, że muszę z tobą porozmawiać, potem stawałaś mi się coraz bliższa, a teraz mam wrażenie, jakbym znał cię od lat!
- Harry… ja…- zaczęłaś- ja… nie chcę… nie chcę, żebyś myślał, że to przez to, iż jesteś sławny, ale…, ale… też mi się bardzo podobasz, również się w tobie zakochałam, musisz tylko pamiętać, że nie kocham twoich pieniędzy i wykreowanej przez media osobowości, a Ciebie… Kocham cię, Harry!
Staliście jeszcze przez jakiś czas przytuleni do siebie, natomiast, gdy wróciliście do [i.t.k.] i Zayna, zobaczyliście, jak ta dwójka namiętnie się całuje. Byli szczęśliwi, dokładnie tacy, jak wy.
Wobec tego, co przed chwilą się wydarzyło, bigos odszedł w zapomnienie…


środa, 22 sierpnia 2012

Zayn


Witajcie kochane Directioners! Oto moje pierwsze imaginy na tym blogu, mam nadzieję, że nie zanudzą Was na śmierć i może nawet będziecie tu co jakiś czas zaglądać (: Enjoy **;



‘Córciu! Zbieraj się, już czas!’ usłyszałaś z korytarza. To mama wołała cię, byś wstała; wyjeżdżaliście bowiem na wakacje do Australii. Ty bardzo cieszyłaś się ów wyjazdem, bowiem jeszcze nigdy nie byłaś za granicą, co dopiero mówić o locie samolotem! Byłaś bardzo podekscytowana, dlatego w 15 minut wykonałaś wszystkie poranne czynności, które normalnie zajmują ci około godziny. Zeszłaś na dół, zjadłaś śniadanie, następnie pożegnałaś się ze wszystkimi plakatami One Direction znajdującymi się w twoim pokoju i wyszłaś wraz z rodzicami z domu.
Lot minął spokojnie. Rozpakowaliście się w hotelu, trochę odpoczęliście, po czym poszliście na plażę by się zrelaksować. W pewnym momencie twój tata wysłał cię do pobliskiej budki z lodami, byś kupiła sobie cos na ząb. Gdy do niej dotarłaś, zobaczyłaś strasznie długą kolejkę. Postanowiłaś jednak zaczekać. Stanęłaś za ostatnią osobą. Przyjrzałaś jej się trochę i zauważyłaś, iż był to dość wysoki chłopak, o ciemniejszej niż twoja karnacji, kto wie, czy nie w podobnym do ciebie wieku. Miał na szyi ręcznik. Bardzo chciałaś, aby tajemniczy nieznajomy się odwrócił, gdyż byłaś ciekawa, jak wygląda jego twarz.
Kwadrans później…
Kolejka co prawda trochę się skróciła, lecz wciąż stało przed tobą kilka osób. Słońce paliło niemiłosiernie. Nagle poczułaś, że ogarnia cię jakaś dziwna słabość, a przed oczyma zaczęło robić ci się ciemno. Usiadłaś powoli na piasku, ponieważ poczęłaś się chwiać. Zaczęłaś głęboko oddychać, myślałaś, że ci przejdzie, ale niestety, nic to nie dało, na dodatek zaczęło ci szumieć w głowie ‘o matko, co się dzieje?’ powiedziałaś do siebie (po polsku) łapiąc sie za głowę. Wtem chłopak stojący przed tobą odwrócił się w twoją stronę, widząc, że coś jest nie tak, pospiesznie przykucnął i spytał ‘co się stało?’, zdołałaś tylko wybąkać (już po angielsku) ‘jest mi słabo i szumi mi w głowie’, na to mulat podał ci butelkę wody, którą akurat trzymał w ręce ‘masz, napij się, powinno zrobić ci się lepiej’ wzięłaś od niego napój, po kilku łykach istotnie, wszystko zaczęło wracać powoli do normy. Zorientowałaś się, iż nieznajomy trzyma cię w swoich dość umięśnionych ramionach tak, abyś nie straciła równowagi. Poczułaś się dość nieswojo, ale zarazem bardzo przyjemnie.
Po kilku minutach wszystkie dziwne objawy przeszły. Zapytałaś się więc chłopaka, jak ma na imię.
Z: jestem Zayn- odpowiedział.
Wtedy coś tobą wstrząsnęło, doznałaś szoku trwającego ułamek sekundy, w tym czasie spojrzałaś pospiesznie na ręce, które cię podtrzymywały i gdy ujrzałaś znajome tatuaże byłaś już pewna: to był Zayn Malik z One Direction! Ten chłopak, którego biografię znałaś na pamięć wraz z różnymi szczegółami, wielbiłaś co dzień jego wizerunek na plakatach wiszących nad twoim łóżkiem i piszczałaś, gdy tylko zobaczyłaś go w telewizji. Nie mogłaś uwierzyć, że to właśnie twój idol uratował cie od pewnego zemdlenia, a tym samym od obciachu przed całą plażą. Chciałaś krzyczeć ze szczęścia, ale w mig przypomniałaś sobie, że takie zachowanie tylko szybko go odstraszy. Postanowiłaś więc zachować zimną krew i w miarę możliwości maksymalnie się wyluzować. Twoje rozmyślanie przerwał głos.
Z:  A jak ty się nazywasz?- spytał z anielskim uśmiechem na twarzy.
T: Mam na imię [t.i.]- odpowiedziałaś również się uśmiechając, jednak z wrażenia nie mogłaś opanować do końca swego głosu, który nieco ci się zatrząsł.
Z: co się dzieje, wystraszyłem cię?- zapytał zmartwiony chłopak.
T: nie, to znaczy… em…- zaczęłaś się jąkać rozglądając się tym samym dookoła, dawałaś znaki Zaynowi, że wolałabyś pogadać z nim w bardziej odosobnionym miejscu. Na szczęście on szybko zorientował się, o co chodzi i odeszliście nieco od budki z lodami. Wtedy kontynuowałaś swą wypowiedź- jestem Directionerką z Polski, a teraz właśnie przeżywam szok, bo w życiu nie spodziewała się, by cię tu spotkać, nawet nie wiesz, jaka jestem właśnie szczęśliwa!- gdy skończyłaś mówić, miałaś łzy w oczach, a Zayn uśmiechnął się w jeszcze piękniejszy sposób, niż poprzednio i przytulił cię mocno do swego umięśnionego torsu.
Z: no tak, teraz wiem, dlaczego tak się zestresowałaś, dotychczas pewnie widziałaś mnie tylko w tv lub gazetach, spokojnie, zaraz się przyzwyczaisz (;
T: właśnie spełnia się moje największe marzenie- wymamrotałaś tuląc się do Malika.
Z: moje również- wyszeptał chłopak, na co odsunęłaś się od niego na chwilę i zdziwiona spytałaś:
T: jak to? Przecież przytulasz fanki prawie każdego dnia..
Z: owszem, ale dzisiaj przytulam kogoś wyjątkowego, czuję to.
T: Zayn, jesteś bardzo miły, ale właściwie mnie nie znasz, wiesz tylko, jak mam na imię i skąd pochodzę (:- odpowiedziałaś oczarowana.
Z: wiem, widzę cię po raz pierwszy, ale to nie oznacza, że nigdy się już to nie powtórzy- odparł.
T: nie… nie wiem… nie wiem, co powiedzieć…- łzy zaczęły spływać ci po policzkach
Z: przepraszam, ze przeze mnie jesteś w takim stanie, nie chciałem tego- Zayn zaczął delikatnie ocierać ci łzy.
T: to łzy szczęścia, po prostu odebrało mi mowę z wrażenia (;- odpowiedziałaś lekko się uśmiechając.
Z: no dobrze, ale nie płacz już (: pierwszy raz w życiu widzę tak piękną dziewczynę, poczułem do ciebie coś od momentu, kiedy zobaczyłem, że jest z tobą nienajlepiej, jesteś cudowna i nie muszę cię dobrze znać, aby to wiedzieć- szeptał patrząc prosto w twoje [kolor twoich oczu] oczy. Ty również wpatrywałaś się w jego zjawiskowo brązowe oczyska otoczone przez długie, gęste rzęsy. Tonęłaś w ich otchłani, zrobiło ci się ciepło na sercu, a gdy usłyszałaś, co Zayn do ciebie powiedział jedynym, co mogłaś zrobić, to uśmiechnąć się szeroko.
Z: bardzo mi się podobasz [t.i.].
T:  ty też zawsze mi się podobałeś, tylko nigdy nie wierzyłam, że doczekam chwili, gdy będę ci to mówić- odparłaś, po czym chłopak przytulił cię ponownie. Gdy juz odkleiliście się od siebie, nagle zadzwonił twój telefon- to rodzice zaczęli się martwić.
T: będę musiała do nich niestety wracać- ze smutkiem spuściłaś głowę.
Z: hej- Zayn podniósł delikatnie twoją brodę- przecież się chyba jeszcze spotkamy, co? (:- zaśmiał się, po czym dodał smutniejszym juz tonem- no, chyba że nie chcesz...
T: pewnie, że chcę- odpowiedziałaś pospiesznie.
Z: zostaw mi więc swój numer, a przyrzekam, że się do ciebie odezwę- odrzekł podając tobie swojego IPhone’a, byś wpisała numer. Gdy to już zrobiłaś, jeszcze raz zatopiłaś się w ramionach przystojniaka, po czym zaczęłaś się od niego oddalać w stronę miejsca, gdzie rozłożyłaś się wraz z rodzicami.
Z: zaczekaj [t.i.]!- usłyszałaś za plecami. Odwróciłaś się, a Zayn podbiegł do ciebie i czule cię pocałował, lekko przyciskając do siebie twoją talię, błądząc swymi rękoma po twoich plecach. Poczułaś się jak w niebie i gdyby chłopak cię nie podtrzymywał, ponownie wisiałaby nad tobą groźba zemdlenia, lecz tym razem nie z powodu słońca, a z wrażenia.
Z: do zobaczenia ma piękna księżniczko *;
T: do zobaczenia- odpowiedziałaś machając delikatnie na pożegnanie, następnie odeszłaś.
Po tym niesamowitym cudzie, jaki cię spotkał wróciłaś do rodziców, wszystko (no, może prawie d;) im opowiedziałaś, oni oczywiście nie uwierzyli ci do końca stwierdzając, że ów chłopak był pewnie bardzo podobny do Zayna.
Jeszcze tego samego wieczoru przyszedł do ciebie sms:
‘Spotkamy się jutro o 13 w kawiarni niedaleko twojego hotelu? (:
Śpij słodko prześliczna [t.i] x’
Oczywiście odpowiedziałaś twierdząco, a twoi rodzice przekonali sie, że nie kłamałaś.
Tak oto zaczęła się historia magicznej miłości dwojga nastolatków, która przetrwała na zawsze.